Skip to content →

#52. 5 sposobów na zły dzień

Każdy z nas ma cza­sami gor­szy dzień, no nie okłamujmy się, życie to nie jest suma wszyst­kich dni, w które czu­jemy się świet­nie, wszystko idzie po naszej myśli i w ogóle to tęcza, jed­no­rożce i skrzaty z dzba­nami złota.

Skoro już sobie to wyja­śni­li­śmy i wiemy, że każ­demu się to zda­rza to, zamiast skupiać się na pro­ble­mie, dla­czego wła­ści­wie tak jest, to pomy­śla­łam, że pokażę Wam 5 sposobów na to, jak takie dni zwal­czać albo cho­ciaż je sobie po pro­stu umi­lać.

Rozmowa z naj­bliż­szą osobą

Nawet jeśli mam taki dzień, że sie­dzia­ła­bym pod koł­drą i nie wsta­wała, jeśli nie wymaga ode mnie tego fizjo­lo­gia to nic nie popra­wia mi tak humoru jak roz­mowa (nawet tele­fo­niczna) z kimś bli­skim. Wszyst­kie pro­blemy, które mnie wtedy przy­tła­czają po takiej roz­mo­wie stają się mniej­sze. A nawet jeśli nie do końca, to przynaj­mniej mam szansą na spoj­rze­nie na nie z zupeł­nie innej per­spek­tywy. Spraw­dza się za każ­dym razem, tym bar­dziej, że lubię żyć w myśl zasady – pro­blem –> roz­wią­za­nie.

Serial

Mam kilka takich seriali, które oglą­da­łam już sto razy, ale spraw­dzają się za każ­dym razem. Wła­ści­wie, cza­sami spraw­dzają się też zupeł­nie nowe seriale. Ten krok w moim przy­padku działa tro­chę podob­nie jak ten pierw­szy – odci­nam się od rze­czy­wi­sto­ści. Jeśli to jest sit­com (tutaj naj­le­piej spraw­dzają się Przy­ja­ciele) to nawet jeśli moje mię­śnie twa­rzy wcze­śniej nie wyka­zy­wały zain­te­re­so­wa­nia nawet ułam­kiem uśmie­chu, to w tym przy­padku, jak magiczne lekar­stwo. Spraw­dzają się też seriale pełne dra­matu, z pro­stego powodu – ktoś ma w tym momen­cie gorzej ode mnie i moje pro­blemy cho­ciaż na te 45 minut po pro­stu zni­kają.

Sprzą­ta­nie

Ogól­nie nie prze­pa­dam za sprzą­ta­niem. W moim pokoju mam trzy szafy – wła­ściwą, krze­sło i łóżko. Na półce w łazience kosme­tyki już się nie miesz­czą, a wszyst­kie buty stoją w przed­po­koju. Ale w momencie, kiedy już dwa pierw­sze kroki zostały wyko­nane i nie­stety nie pomo­gły do końca zamie­niam się w per­fek­cyjną panią domu. Tylko taką, która każde ruchy wyko­nuje w bar­dzo pod­de­ner­wo­wany spo­sób. Cza­sami uda mi się „zapę­dzić” do pomocy przy­ja­ciółkę, z którą miesz­kam, ale to nie są jej ulu­bione dni. Nie wie­dzieć dla­czego nazywa mnie wtedy tyra­nem.

Gotowanie

Wbrew domy­śleniom nie cho­dzi tutaj o słod­kie jedze­nie bądź gotowe. O nie, nie. Kiedy już wysprzą­ta­łam kuch­nię, to przy­szedł ide­alny moment, żeby na poprawę humoru dopro­wa­dzić ją do jesz­cze gor­szego stanu niż poprzed­nio. Naj­le­piej, żeby to jedze­nie wyma­gało uży­cia prak­tycz­nie wszyst­kich garn­ków i desek jakie mam w domu. A, no i po tym goto­wa­niu już nie mam jakoś ochoty na fazę sprzą­ta­nia, oczy­wi­ście 😉

Rower albo spa­cer

Ten krok nie koniecz­nie nastę­puje razem z poprzed­nimi czy w ogóle w jakiejś tam kolej­no­ści. Jeśli jestem np. w pracy to wolę połowę trasy do domu prze­być pie­szo. Nie potrze­buję pięk­nych kra­jo­bra­zów, świe­żego powie­trza. Szcze­rze mówiąc, sce­ne­ria nie ma tu zna­cze­nia. Ale spa­cery w moim przy­padku, czy w tej sytu­acji rów­nież rower, dzia­łają na mnie bar­dzo oczysz­cza­jąco. Kiedy idę i nie sku­piam się na tra­sie docho­dzę cza­sami do naj­lep­szych roz­wią­zań pro­blemów. Dla­tego czę­ściej wybie­ram jed­nak spa­cer, bo trudno przy jeździe na rowe­rze nie sku­piać się na oto­cze­niu. Może się to skoń­czyć co naj­mniej kolej­nym pro­blemem w postaci man­datu bądź wypadku.

Tyle jeśli cho­dzi o moje spo­soby na gor­szy dzień, to takie tro­chę nała­do­wa­nie bate­rii i zebra­nie myśli przed roz­wią­za­niem samego pro­blemu. Bo nie­stety, jakoś tak pro­blemy nie lubią się roz­wią­zy­wać same, za to czę­sto jed­nak same się poja­wiają. To tro­chę tak jak ze słu­chaw­kami wło­żo­nymi do kie­szeni cho­ciaż na 5 s – praw­do­po­do­bień­stwo wycią­gnię­cia ich zwią­za­nym skom­pli­ko­wa­nym węzłem mor­skim – milion.

Published in lifestyle

One Comment

  1. Zu Zu

    Coś w tym jest, że jedzenie pomaga na zły humor. Nawet bardzo 😉 Dobre jedzenie nie tylko sprawia, że brzuszek jest zadowolony 😀 zgadzam się również z kwesitą spacerów – czasem to baaardzo pomaga.

    PS. z tymi słuchawkami to prawda. nie wiem jak to się dzieje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *