Skip to content →

Kategoria: Uncategorized

#47 powrót blogerki marnotrawnej

Było już cał­kiem faj­nie, byłam zmo­ty­wo­wana, napi­sa­łam 10 postów i oczami wyobraźni widzia­łam te miliony wyświe­tleń i czy­tel­ni­ków, tysiące komen­ta­rzy, że jestem taka super i w ogóle to dzięki Mis­sin­som­nia za ten super con­tent. Nie­stety, potem się obu­dzi­łam i oka­zało się, że to był tylko sen. Bo może i fak­tycz­nie w ciągu dwóch tygo­dni poja­wiły się u mnie regur­la­nie posty. A potem popeł­ni­łam błąd, który zresztą robię za każ­dym razem kiedy pró­buję reak­ty­wo­wać bloga. Weszłam w sta­ty­styki. Współ­czyn­nik odrzu­ceń to jedno, ilość wyświe­tleń – o mamo, nawet nie każ­cie mi się do tego przy­zna­wać. Więc, rzu­ci­łam to w cho­lerę. Ale właśnie dzisiaj następuje powrót blogerki marnotrawnej.

5 komentarzy

#34 i’ll be doing this ’till the love runs out

#34

Wstajesz rano, idziesz do pracy, której nienawidzisz, błagasz zegarek żeby ruszał się chociaż trochę szybciej. Wsiadasz do autobusu, który śmierdzi i jedziesz trasą, którą znasz na pamięć. Robisz obiad – nic specjalnego, prawdopodobnie to samo co kilka dni temu. Zmywasz, sprzątasz, może trochę odpoczywasz i idziesz spać. Nawet nie wiesz kiedy minęło Ci 10 lat życia. Tak jest, dzisiejszy temat to rutyna.

Leave a Comment