Skip to content →

#49. Co poradziłbyś młodszej wersji siebie gdybyś ją spotkał?

Przykładowa sytuacja: idziecie sobie ulicą, dzień jest super, w słuchawkach Wasza ulubiona muzyka (a może #playlistatygodnia?) wszystko jest idealnie. I nagle, całkowicie randomowo wpadacie na siebie samych sprzed 5 lat. Co robicie?


Jakiś czas temu, w jedną z bezsennych nocy zaczęłam się właśnie nad tym zastanawiać. Wiadomo, nikt jeszcze nie wymyślił podróży w czasie, więc prawdopodobnie nie będziemy mieli takiej okazji. Ale, kiedy mój spragniony snu mózg zaczyna wymyślać takie rzeczy, po prostu nie ma opcji, żebym nie skończyła się nad tym zastanawiać, dopóki a) nie zasnę b) nie będę musiała wstawać do pracy.

Pierwszą radą, którą bym sobie powiedziała, byłoby na pewno: wiem, że te studia Cię męczą, ale wyjdziesz na tym dobrze, kontynuuj to. Chociaż, gdyby to było jeszcze sześć lat temu, to może właściwie powiedziałabym: idź od razu na Uniwersytet Ekonomiczny. No, nie ważne.

Mój blog nie był i nie będzie pamiętnikiem, dlatego nie wejdę w szczegóły rady numer dwa, ale brzmiałaby ona: trzymaj się od niego z daleka, wyjdziesz na tym naprawdę dobrze. Oszczędzisz sobie niepotrzebnych nerwów i stresów. Nie jest tego wart.

Myślę, że przybiłabym sobie piątkę, jeśli chodzi o styl, bo ten akurat nigdy nie potrzebował dodatkowych rad dotyczących zmian czy poprawy, jeśli o to chodzi chyba zawsze byłam zadowolona. Wiem, że niby to nie mi oceniać, ale macie problem bo nie zacznę wrzucać tutaj swoich stylizacji, żebyście je pooglądali.

Rada, którą właściwie mogłabym równie dobrze powiedzieć sobie teraz, a i tak wiem, że bym z niej nie skorzystała (w żadnej wersji siebie, cóż taka już jestem) to jedno wielkie: NIE PRZEJMUJ SIĘ TYLE.  Tak btw, mieliście kiedyś klinicznie stwierdzone, że przejmujcie się za dużo i z tego powodu macie mocne bóle głowy? No, to jeżeli przejmujecie się wszystkim to posłuchajcie mojej hipokrytycznej rady – przestańcie, nie wyjdzie Wam to na zdrowie.

Ale wiecie, na sam koniec tej lawiny myśli, o drugiej w nocy doszłam do wniosku, którym kieruje się bardzo często w swoim życiu. Uważam, że wszystkie doświadczenia, złe decyzje i porażki w pewien sposób nas kształtują. Umożliwiają nam naprawić swoje błędy i nie popełniać ich po raz kolejny. Więc może tak naprawdę, gdybym spotkała siebie samą sprzed 5 lat powiedziałabym tylko: siema, fajne spodnie, trzymaj tak dalej, a wszystko będzie dobrze?

Bo wiecie, moje pierwsze studia były do dupy, ale dzięki temu poszłam na magisterkę na inny kierunek i w ciągu dwóch lat nauczyłam się naprawdę sporo. Na pierwszym roku studiów podjęłam bardzo złą decyzję uczuciową, ale dzięki temu wiem w co już nigdy się nie właduje.

Jeśli chodzi o przejmowanie się – cóż tutaj żadne rady, nawet lekarza chyba nie pomogą, a chciałabym. Ale kiedy przez 25 lat przejmujcie się wszystkim i reagujecie bardzo mocno na byle stresy, to chyba trochę ciężko tak nagle przestać.

A Wy, jakie rady daliścieby młodszym wersjom siebie?

Published in lifestyle

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *