Jak ogarnąć siebie w czasoprzestrzeni?

Też lubi­cie czy­tać arty­kuły w stylu „10 spo­so­bów na zarzą­dza­nie cza­sem”, „10 narzę­dzi, które pomogą Ci w ogarnąć siebie w czasoprzestrzeni” i tego typu porad­niki dla nie­ogar­nię­tych ludzi, które mają z Was zro­bić super ogar­nię­tych koza­ków? Ja oso­bi­ście uwiel­biam je czy­tać. A potem pła­kać nad swoim życio­wym nie­ogar­nię­ciem.

U mnie z reguły wygląda to tak, że w tydzień po prze­czy­ta­niu takiego tek­stu sia­dam i pla­nuje swoje zada­nia, spi­suje ile czasu na nie poświę­cam i kiedy co powin­nam skoń­czyć. Owszem, mam poza­kła­dane konta we wszyst­kich moż­li­wych narzę­dziach słu­żą­cych do pla­no­wa­nia i zarzą­dza­nia zada­niami. Ale pro­blem poja­wia się taki, że po tygo­dniu zapo­mi­nać pla­no­wać i roz­pi­sy­wać, a co za tym idzie, zapo­mi­nam w ogóle zazna­czać, które zada­nia już wyko­na­łam.

Jedyne co do tej pory spraw­dziło się naj­le­piej, to naj­zwy­klej­szy na świe­cie notes-kalen­darz, gdzie zapi­suje prze­my­śle­nia i zada­nia, a potem dosłow­nie prze­pi­suje je raz jesz­cze jako zro­bione. Jesz­cze lepiej, spraw­dza się cała ściana dla mnie gdzie mogę poprzy­kle­jać sobie samo­przy­lepne kar­teczki i ścią­gać je po wyko­na­nym zada­niu.

Pyta­nie więc poja­wia się nastę­pu­jące, jak ogar­nąć sie­bie w cza­so­prze­strzeni i wyra­biać się z wszyst­kimi zada­niami, kiedy jest się opor­nym tak jak ja?Cóż, tak jak wspo­mnia­łam jed­nym roz­wią­za­niem jest sta­ro­modny i nie­za­wodny (hehe, rym) kalen­darz. U mnie do tej pory żadne super baje­ranc­kie narzę­dzie nie spraw­dziło się lepiej niż to. Sorry Mate­usz, wiem, że Twoje serce narzę­dzio­ma­niaka teraz pła­cze, tym bar­dziej, że wie­lo­krot­nie pole­ca­łeś mi wiele takich narzę­dzi: D.

Jeśli cho­dzi o pla­no­wa­nie zadań, to kla­syczne whi­te­bo­ardy, gdzie może­cie dosłow­nie roz­pi­sać i roz­ry­so­wać wła­sne myśli, spraw­dzają się u mnie naj­le­piej. Tak się składa, że w naszym wro­cław­skim biu­rze Bran­d24 mamy szklane ściany, po któ­rych możemy dowoli pisać i malo­wać, przy­kle­jać kar­teczki i pra­co­wać na nich kre­atyw­nie w każdy moż­liwy spo­sób. Jeśli macie taką moż­li­wość, pole­cam bar­dzo.

Żeby nie było jed­nak tak, że jestem total­nie prze­ciwna tech­no­lo­gii i narzę­dziom – to co spraw­dziło się u mnie naj­le­piej do tej pory, szcze­gól­nie z blo­giem (a wszy­scy wiemy jak opor­nie szło mi pla­no­wa­nie i zarzą­dza­nie nim), to naj­zwy­klej­szy arkusz w Excelu. Kto by pomy­ślał, że taka pro­sta rzecz, dostępna na każ­dym kom­pu­te­rze. Tutaj po raz kolejny muszę wspo­mnieć Mate­usza i jego Kalen­darz Tre­ści: )

Jest jesz­cze jedno narzę­dzie, które zostało stwo­rzone spe­cjal­nie do zarzą­dza­nia zada­niami i mam wra­że­nie, że jest ono dedy­ko­wane takim opor­nym oso­bom jak ja. Mnó­stwo inte­gra­cji, dodat­ko­wych apli­ka­cji i prak­tycz­nie pla­nuje i uzu­peł­nia się samo. Mówię tutaj o Todo­ist, które u mnie prze­szło eli­mi­na­cję jako jedyne z tego typu narzę­dzi.

A Wy, jak sobie radzi­cie z pla­no­wa­niem pracy i zarzą­dza­niem swo­imi zada­niami? Może pod­po­wie­cie mi jakieś super spo­soby?

2 thoughts on “Jak ogarnąć siebie w czasoprzestrzeni?”

  1. Same here… tylko tradycyjny kalendarz. Po to właśnie w tym roku kupiłam sobie taki model, jaki mi się podobał 🙂 Chyba największą motywacją jest dla mnie samodzielne wykreślanie zrobionych rzeczy, niż automatyczne zaznaczanie ich w kalendarzach internetowych/wunderlistach etc. Ale racja, że najlepiej znaleźć takie narzędzie, które sprawi, że o niczym się nie zapomni 🙂

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *