Najważniejsza lekcja churnowa roku 2017


Dzi­siaj miało być bardziej bran­żowo, ale myślę, że wyszło bardziej life­sty­lowo. Z tego co zauwa­ży­łam, sty­czeń w świe­cie blo­ger­skim to posty zwią­zane z pla­no­wa­niem i celami na rok 2018 albo pod­su­mo­wa­nia roku 2017. Jako, że nie poczu­wam się jesz­cze jako stały czło­nek tego świata, to ja zro­bię tro­chę na opak, ale też tro­chę jed­nak pod­su­mo­wa­nia będzie.
Kilka dni temu minęły dwa lata odkąd pra­cuje w Bran­d24. Czy szybko? Bar­dzo, pamię­tam jesz­cze jakby to było dosłow­nie mie­siąc temu, kiedy pod­ję­łam dość spon­ta­niczną decy­zję o wysła­niu swo­jego CV, zakła­da­jąc, że raczej i tak się nie dostanę, bo ostatni rok stu­diów, brak doświad­cze­nia no i pełen etat? Jak to pogo­dzić? Jak się oka­zało, dało się: )

Na blogu poja­wiło się do tej pory kilka postów zwią­za­nych z moją pracą, podzie­li­łam się z Wami tym czym zaj­muje się na co dzień – czyli (dla wielu z Was) enig­ma­tycz­nym chur­nem. Samym zmniej­sza­niem go w naszej fir­mie zaj­muje się już od pół­to­rej roku. Ale to ostatni rok, wła­śnie 2017 nauczył mnie naj­wię­cej.

Mówiąc, że rok 2017 nauczył mnie naj­wię­cej, nie mam tutaj na myśli tego, że odkry­łam złoty śro­dek na utrzy­ma­nie jak najwięk­szej ilo­ści klien­tów. Prawda jest taka, że przede mną jesz­cze pew­nie 100x wię­cej wie­dzy, którą już pozy­ska­łam. Ale nauczy­łam się kilku bar­dzo faj­nych rze­czy, zwią­za­nych z samą pracą.

Ostat­nio moja mama przy­po­mniała mi histo­rię, z mojego życia, które utwier­dziło mnie w prze­ko­na­niu, że zawsze byłam cho­ler­nie uparta i jesz­cze bar­dziej ambitna. Tak, wyobraź­cie sobie, że można być za ambit­nym. A co za tym idzie, zawsze mia­łam pro­blem z poraż­kami. Ostatni rok nauczył mnie wycią­ga­nia z nich samych dobrych rze­czy. A to zmie­niło moje podej­ście do samego churnu o jakieś 180 stopni.

Zda­łam sobie sprawę, że za bar­dzo przej­mo­wa­łam się każ­dym stra­co­nym klien­tem i zapo­mi­na­łam sku­piać się na tych, któ­rych fak­tycz­nie udało nam si odzy­skać. Goni­łam za nega­tyw­nymi licz­bami, ale ta goni­twa wcale nie powo­do­wała, że sta­wały się one coraz mniej­sze. Aż w końcu zda­łam sobie sprawę, że każdy klient, który posta­na­wia od nas odejść daje nam ogromną dawkę wie­dzy i doświad­cze­nia, z któ­rych po wycią­gnię­ciu odpo­wied­nich wnio­sków możemy korzy­stać w przy­szło­ści. Jasne, klienci zawsze będą odcho­dzić w więk­szej bądź mniej­szej ilo­ści. Pyta­nie czy wycią­gniemy z tego wnio­ski, prze­ana­li­zu­jemy ich każdy ruch i „zabez­pie­czymy” nasz biznes przed takimi zacho­wa­niami w przy­szło­ści. Wła­śnie z takim podej­ściem zaczy­nam swój trzeci rok w Bran­d24.

Ten post jest takim tro­chę wstę­pem do odno­wio­nego cyklu o chur­nie. Nau­czy­łam się przez ostatni rok naprawdę dużo i dla­tego chcia­ła­bym tę wie­dzę prze­ka­zać dalej. Będzie dużo narzę­dzi, które mi w tym wszyst­kim pomo­gły oraz dużo błę­dów, które popeł­ni­łam i już wiem jakie wnio­ski powin­nam z nich wycią­gnąć. Może dzięki temu, ktoś z Was prze­sko­czy dwa kroki w przód 🙂

Jeśli macie pyta­nia zwią­zane z moją pracą, chur­nem czy custo­mer suc­cess – to wie­cie gdzie mnie zna­leźć, ja zawsze chęt­nie wejdę w dys­ku­sję 🙂

2 thoughts on “Najważniejsza lekcja churnowa roku 2017”

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *