Własne cztery kąty – loading…

Poprzedni post doty­czył zmian w moim życiu zawo­do­wym oraz lek­cjach doty­czą­cych mojej pracy. Rok 2017 przy­niósł mi też sporo zmian w życiu pry­wat­nym, cho­ciaż wła­ści­wie lep­szym sfor­mu­ło­wa­niem jest, że zapo­cząt­ko­wał jedną ogromną zmianę na rok 2018.

Otóż, za nie­całe trzy mie­siące zamiesz­kam na swoim! Nie, ten post nie jest po to, żeby się chwa­lić, bo też nie od tego jest ten blog. Ten post jest po to, żeby opo­wie­dzieć jak do tego doszło, pora­dzić oraz zapo­cząt­ko­wać serię na moim blogu, gdzie razem ze mną będziecie urzą­dzać moje miesz­ka­nie. No, a przy­naj­mniej obser­wo­wać to na blogu czy InstaSto­ries.

Zacznę od tego, że we Wro­cła­wiu miesz­kam już pra­wie 7 lat i mia­łam szczę­ście, bo jadąc na stu­dia mia­łam zna­le­zione miesz­ka­nie i to jesz­cze w dobrej cenie. I w dodatku było to miesz­ka­nie kuzyna. Także ni­gdy nie musia­łam mar­twić się, że nie będę miała gdzie i za co miesz­kać. Do dzi­siaj wspo­mi­nam (cza­sem z małą łezką w oku) to cudowne miesz­ka­nie i chwile w nim spę­dzone. W zeszłym roku (to cią­gle brzmi dziw­nie, bo „zeszły rok” był prze­cież dwa tygo­dnie temu) z róż­nych przy­czyn i za sprawą wielu decy­zji musia­łam się wypro­wa­dzić. Ale już wtedy wie­dzia­łam, że jest to tym­cza­sowe, ponie­waż od marca 2017 mia­łam zapla­no­wane swoje wła­sne miesz­ka­nie.

Chcia­ła­bym powie­dzieć, że wszystko poszło gładko, zna­la­złam miesz­ka­nie i teraz tylko skre­ślam kolejne dni. Oj nie, nie, to była bar­dzo długa i wybo­ista droga. Dla­tego nakre­ślę Wam jak to wyglą­dało u mnie i może dzięki temu unik­nie­cie moich błę­dów.

W oko­li­cach lutego 2017 stwier­dzi­łam po raz pierw­szy, że faj­nie by było mieć swoje miesz­ka­nie i zaczę­łam roz­glą­dać się za opcjami. Wybór był dość pro­sty, bo tych opcji nie było dużo. Pro­gram MDM, ogar­niemy dopłatę i będzie super. Poszłam do biura dorad­ców finan­so­wych i nie­ru­cho­mo­ści (nie podam nazwy, dla­tego, że nie­ko­niecz­nie chcę ich pole­cać;)). Wiem, że MDM już się wyczer­pał, ale gdyby na przy­szłość poja­wił się podobny pro­gram – przy­go­tuj­cie się na to, że wszyst­kie miesz­ka­nia jakie zostaną Wam poka­zane będą raczej na obrze­żach i będą miały ter­min odda­nia dłuż­szy niż zakoń­cze­nie tasków przez pro­gra­mi­stów. (Jeśli czy­tają to pro­gramiści z Bran­d24 – uwiel­biam Was!). Ale to nie był pro­blem, bo zna­la­złam miesz­ka­nie, które mi się spodo­bało, ter­min odda­nia rok póź­niej nie prze­ra­żał mnie jakoś bar­dzo. Umó­wi­łam się na pod­pi­sy­wa­nie umowy rezer­wa­cyj­nej (o takich tech­ni­ka­liach, co musi­cie zro­bić i pod­pi­sać – będzie osobny post). No i jakież było moje zdzi­wie­nie, kiedy w ten sam dzień dosta­łam tele­fon, że środ­ków na MDM już nie ma, miesz­ka­nia Pani nie zare­zer­wo­ała, więc w sumie to może w przy­szłej puli (doce­lowo za rok).

Co swoje to wypła­ka­łam, co swoje to poklę­łam, ale jaki mia­łam wybór? No żaden, wła­ści­wie. Przy­naj­mniej tak sądzi­łam wtedy. Aż tu nagle, w lipcu poja­wia się infor­ma­cja, że rusza dodat­kowa, wcze­śniej­sza pula MDM. Łapię za kom­pu­ter, piszę maila do dewe­lo­pera i tutaj poja­wiło się chyba naj­więk­sze szczę­ście w nie­szczę­ściu, bo co prawda mojego miesz­ka­nia już nie było, ale bar­dzo podobne pię­tro wyżej. No to, nauczona doświad­cze­niem, zre­zy­gno­wa­łam z tzw. sie­ciówki dorad­czej i zna­la­złam nie­za­leż­nego doradcę finan­so­wego. Kon­rad – pozdra­wiam i dzię­kuję! Wszyst­kie doku­menty wypeł­nione wcze­śniej, co mogło pójść nie tak? A już Wam mówię co – poprawne wypeł­nie­nie przez dewe­lo­pera wnio­sku i ode­sła­nie popra­wek na czas. Tak, zga­dli­ście, dru­gie podej­ście do MDM zakoń­czyło się rów­nie cudow­nie jak to pierw­sze.

Nigdy nie wie­rzy­łam w prze­zna­cze­nie ani bania­luki, że nic nie dzieje się bez przy­czyny. Tak samo jak ni­gdy nie kie­ro­wa­łam się podej­ściem „do trzech razy sztuka”. Posta­no­wi­łam wziąć sprawy w swoje ręce, bo wie­dzia­łam, że jak nie teraz to nie będzie miesz­ka­nia. Zaczerp­nę­łam porady kolej­nego doradcy (trzeci i ostatni, Mar­cin – you’re rock, bez Cie­bie to by się nie udało!). I tak, nie cze­ka­jąc aż ktoś sprząt­nie mi moje miesz­kanko, zde­cy­do­wa­łam się na kre­dyt bez MDM. Czy była to dobra decy­zja? Na tę chwilę powiem Wam, że mogłam pod­jąć ją już po pierw­szej porażce, ale zoba­czymy za jakiś czas: )

Wła­śnie ta wybo­ista droga dopro­wa­dziła mnie do tego momentu, kiedy wybie­ram płytki, panele, meble i dodatki do swo­jego wła­snego miesz­ka­nia. Nie­długo podzielę się z Wami jak przy­go­to­wać się do kre­dytu, jak zro­bić wstępny kosz­to­rys wykoń­cze­nia miesz­ka­nia i wła­ści­wie posta­ram się prze­ka­zać całą wie­dzą jak do tej pory zdo­by­łam: ) A potem, zapra­szam do śle­dze­nia pro­cesu jak plany prze­ra­dzają się w rze­czy­wi­stość: )

2 thoughts on “Własne cztery kąty – loading…”

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *